poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 1

   Rodziców nie ma w domu, gruba impreza. Całe osiedle w domu rodziny Collins. Wszyscy mocno wstawieni z organizatorkami na czele. Wszyscy już chyba spali ze wszystkimi, właścicielki domu odprawiają jakieś dzikie tańce, które bardziej przypominają jakiś afrykański rytuał, ale wszyscy są zbyt upojeni alkoholem, żeby widzieć w tym coś dziwnego. Ktoś wyskoczył przez okno, a ktoś inny właśnie wszystko dokumentuje żeby wszystko wstawić potem na facebook'a. Jest piątek 28 czerwca 2013 właśnie zakończył się rok szkolny, a dla większości ludzi na domówce także nauka w pobliskim liceum. Nagle ktoś wpadł na genialny pomysł by zmienić samochód w łódź podwodną! Wszyscy uradowani powierzyli kierowanie Alex, która ledwo szła i nawigowanie jej równie dobrze trzymającej się na nogach siostrze. W taki właśnie sposób samochód sióstr Collins stał się łodzią, bo jak się okazało w najbliższym stawie było wody tylko po kolana, na szczęście...*Alex*

  
-Wstajecie teraz albo sam was wstanę! - krzyknął nasz wkurzony tata
   -Nie! - wrzasnęła Caitlin i zakryła głowę poduszką. Powoli otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek. Szósta rano!
   -No chyba sobie żarty robicie! - krzyknęłam - Wiecie, która jest godzina?!? - spojrzałam z histerią wymalowaną na twarzy na moich rodziców.
   -Alex, Caitlin... Wiemy, że to jest dla was jeszcze noc i są wakacje, a w wakacje wstaję się o 12 przynajmniej, ale ta wieś bardzo daleko.
   -Ale my się jeszcze nawet nie spakowałyśmy- krzyknęła moja siostra wyłaniając się z pod kołdry.
   -Jezu dziewczyny miałyście to zrobić wczoraj. Macie 2 godziny i o ósmej wyjeżdżamy. - powiedział tata i razem z mamą wyszli w mojego pokoju.
   W miarę szybko spakowałam walizki, wzięłam prysznic i pobiegłam na dół. Dziesięć minut później dołączyła do mnie Caitlin i razem weszłyśmy do kuchni na śniadanie. Szybko zjadłyśmy przygotowany przez naszą mamę posiłek i zapakowałyśmy się do samochodu. Lato zapowiadało się wyjątkowo upalnie, niebo było dzisiaj bezchmurne i było z 20 stopni w cieniu. Nie wyobrażam sobie tego, że spędzimy 2 najgorętsze miesiące na wsi gdzie nie ma klimatyzacji i pewnie też żadnego sklepu w promilu kilometra gdzie będziemy mogła kupić nasze ukochane lody czekoladowe. Zabrałam miliony różnego rodzaju gumek, bransoletek i tasiemek na ręce, bo ciągłe chodzenie w taką pogodę w długim rękawie wydawało się nierealne. Cat też o tym pomyślała, moja siostra i ja kochałyśmy się stroić. Caitlin była ubrana bardzo, bardzo... letnio, oczywiście miała całe ręce w bransoletkach by ukryć rany. Ja postanowiłam, że jeszcze dzisiaj powalczę w długim rękawie, ale jutro chyba nie będzie to za gorąco. Tak bardzo boję się tego wyjazdu. Cat uścisnęła moją rękę.
   -Będzie dobrze, damy radę Alex - uśmiechnęła się - mam nadzieję.

*w tym samym czasie na wsi*

Maggie Swieft weszła do sypialni swoich pięciu adoptowanych synów aby ich obudzić. Dziś był 1 lipca, tego dnia miały przyjechać córki ich przyjaciół, ale najpierw trzeba wydoić krowy i zebrać jajka od kur. Kobieta wyjęła zza placów dwie patelnie i zaczęła nimi uderzać o siebie. Pięciu wystraszonych osiemnastolatków wypadło w łóżek, w prawdzie chłopaki mieli własne sypialnie, ale na wieść o przyjeździe dwóch buntowniczych dziewczyn w ich wieku rodzice woleli nie ryzykować i umieścili Louisa, Harry'ego, Zayna, Liama i Nialla razem w jednym pokoju jak najdalej od miejsca, które przeznaczyli dla bliźniaczek. Szczególnie Harry'ego, którego miejscowe dziewczyny nazywały "dzikim kuniem", niewiadoma dlaczego.
   -Rano trzeba wstać, koniom wody dać! - zaczęła podśpiewywać
   -Ja ty stoję pół godziny, a wy śpicie skur... - ostrzegający wzrok Mag nie pozwalał Niallowi skończyć piosenki wiec chłopak szybko podniósł się z łóżka i pognał się ubrać. Gdy wszyscy byli gotowi przyszywana mama rozdała piątce z zoo zadania i kazała im się wyrobić do godziny 10. O tej godzinie miały się zjawić panny Collins...

***
Witamy!
Rozdział pojawia się dość późno i jest krótki, alo to jest efekt zamierzony! Rozdziały będą krótkie, ale postaramy się je umieszczać często. To opowiadanie jest dziwną komedią xd Wiecie główne bohaterki się tną, ale te wsioki... hahaha
Jagoda&Daria











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz